American Psycho (2000) online hd

american-psycho-2000-online-hdOparty na podstawie powieści Breta Eastona Ellisa, film Mary Harron American Psycho, prezentuje – najogólniej mówiąc – portret seryjnego zabójcy. Czyni to jednak w sposób nietypowy i zaskakujący, odżegnując się od tradycji nadętych produkcji o ambicjach psychoanalitycznych. Oglądamy bowiem młodego nowojorczyka – człowieka sukcesu, zatrudnionego w zarządzie pewnej firmy na Wall Street, świetnie zarabiającego, zamieszkującego luksusowy apartament i otoczonego pięknymi kobietami – uosabiającego zatem stereotyp spełnionych marzeń o karierze – który popełnia odrażające zbrodnie na włóczęgach i prostytutkach. Początkowo nic nie wskazuje na jego szczególny, nazwijmy to, defekt psychiczny, nakazujący mu z zimną krwią mordować przypadkowe ofiary. W pierwszych scenach, film wydaje się być zresztą satyrą na pewne środowisko, określoną mentalność, doprowadzającą do frustracji i alienacji w zimnym świecie nowojorskiej elity finansowej lat 80-tych. Środowisko, z jakiego wywodzi się bohater, Patrick Bateman (Christian Bale), to eleganccy, zadbani, zarabiający krocie i potwornie zblazowani młodzi biznesmeni, zajmujący dyrektorskie posady, którzy w pogoni za utrzymaniem zewnętrznych oznak odniesionego sukcesu i przynależności do wyższych sfer, popadają w śmieszność. Poruszając się w swoim hermetycznym świecie, wśród lśniących gmachów i wytwornych lokali, obowiązani są mianowicie przestrzegać specyficznych reguł towarzyskiej autoprezentacji i określonego stylu bycia. Do granic absurdu doprowadzają rywalizację o pozycję i prestiż, których przejawem są nawet najdrobniejsze oznaki, włączając w to nie tylko wystrój mieszkania, czy ubiór, ale też pozornie błahe gadżety, mogące stać się przyczyną z trudem ukrywanej zawiści (świetna, niebywale zabawna scena z prezentacją wizytówek). Ta utrzymana w ostrym tonie, chłodna komedia, przeradza się stopniowo w krwawy thriller, z rozszalałym psychopatą w roli głównej, który z błyskiem w oku i piłą mechaniczną w ręku ugania się za pół nagą, przerażoną kobietą. Ze zderzenia właśnie tych dwóch wątków – karykaturalnej prezentacji środowiska zadufanych w sobie przedsiębiorców giełdowych i opisu paranoicznej psychiki przynależącego do tej sfery zabójcy, tworzy się wyjątkowy w swej wymowie obraz. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest to potraktowana z dystansem analiza patologii psychospołecznej, panującej w świecie rządzącym się przekonaniem o swojej wyjątkowości i usilnie izolującym się od reszty społeczeństwa. Wizerunek wykreowanych w każdym calu yuppies, którzy prześcigają się w kupowaniu drogich mebli, bywaniu w modnych klubach i (co znamienne) pogardzie dla kobiet, eksponuje swoistą ułomność tego środowiska. Przymus zachowania bowiem wystudiowanej elegancji i nienagannej, choć specyficznie okazywanej kultury, prezentującej wyższość wobec pospólstwa, którym się gardzi, prowadzi do klaustrofobicznego uwięzienia psychiki. Frustracja, będąca efektem wyścigu szczurów, zmuszającego do bezlitosnej rywalizacji w każdej sferze oraz stojącego w wyraźnej sprzeczności z tymże nakazu dobrego wychowania, rodzi nerwicę. Ta z kolei objawia się tłumieniem olbrzymiej, narastającej agresji. Patrick Bateman – produkt neurotycznej cywilizacji i neurotycznego środowiska – nie wytrzymuje w którymś momencie napięcia, wyładowując skumulowane do granic negatywne emocje w aktach brutalnych mordów – najpierw na bezdomnym, denerwującym bohatera swoją bezradnością, potem na znienawidzonym koledze (Paul Allen), który zaczyna zyskiwać niebezpiecznie wysoki status (a świadczy o tym dobrze skomponowana wizytówka i łatwość, z jaką rezerwuje stolik w najpopularniejszym klubie), następnie na kobietach z którymi sypia, aż w końcu na kim popadnie. Byłby to zatem dość przewrotny portret maniakalnego zabójcy, wzbogacony o tło społeczne i opisujący patologię pewnych zachowań, które prowadzą do narodzin potwora. Portret unikający dosłowności i potraktowany z dużym przymrużeniem oka. Mary Harron unika bowiem jednoznacznych diagnoz w opisie, budując konstrukcję, która opiera się w dużej mierze na grze gatunkami (thriller, satyra, komedia obyczajowa, horror) i wprowadzając sceny przypominające motywy z innych filmów o krwawych zbrodniach – bohater odcinający głowy swoim ofiarom, pastwiący się nad zwłokami, czy używający narzędzi zbrodni wykorzystywanych w ekranowych opowieściach grozy. Cała ta makabra ujęta jest w ironiczny nawias czarnego humoru, który każe nam się śmiać nawet z bardzo drastycznych scen. Wzbudza to fascynację i odrazę jednocześnie, sprawiającą, iż najsilniej wydobyty zostaje satyryczny aspekt filmu. Opowieść jest przy tym wzbogacona sugestią, że wszystkie te potworności rozgrywają się wyłącznie w psychice bohatera – podejrzane zniknięcie ciał zamordowanych ludzi w końcówce filmu, czy brak reakcji otoczenia na dokonane zbrodnie. Iluzoryczność świata bogatych snobów, w którym się obraca, przenosi się więc na iluzoryczność i pozorność jego działań. A może nie tylko działań, ale też jego samego – Patrick Bateman, wypielęgnowany, wymuskany yuppie, przedstawia nam się, opowiadając o swoich troskliwych zabiegach o dobry wygląd, o ciało, które – jak mówi – jest jedynie powłoką, kryjącą pustkę. Taka interpretacja współgrałaby zatem z zawieszeniem surowego i poważnego osądu moralnego, który przecież nie może się dokonać w pustym, pozbawionym autentyzmu i nieznośnie lekkim świecie pozorantów. American Psycho to film przewrotny, niejednoznaczny, sprawiający niespodzianki i zasługujący na uznanie brawurą, z jaką sportretowano pewną mentalność oraz maniakalnego mordercę, w którego znakomicie wcielił się Christian Bale.
★★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire