Armageddon (1998) online hd

armageddon-1998-online-hdI jeszcze jeden i jeszcze raz… Znowu całemu światu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Tym razem jest to gigantyczna asteroida (jej drobne odłamki niszczą całe wielkie metropolie) zbliżająca się do naszej ukochanej planety, która niechybnie się z nią zderzy powodując niewyobrażalne zniszczenia. Ale kochani, spokojnie, bez paniki. Wyślemy w kosmos grupę dzielnych Amerykanów, specjalizujących się w wydobyciu ropy naftowej i wszystko będzie cacy.  Naszkicowana powyżej sytuacja stanowi punkt wyjścia dla kosztownej, produkcji wyreżyserowanej przez Michaela Baya, który zanim zabrał się za "Armageddon", zaistniał w świecie filmowym, kręcąc dwa bardzo udane filmy – trzymającą w napięciu "Twierdzę" i przebojową komedię sensacyjną "Bad Boys". Niestety, powiedzmy to już teraz: "Armageddon" jest filmem znacznie gorszym. Głównym bohaterem jest gburowaty, mający problemy z córką (jak zwykle urocza Liv Tyler) Harry Stamper (Bruce Willis), szef wspomnianej powyżej grupy, której zadaniem jest wykonanie w asteroidzie odwiertu, w którym należy umieścić potężny ładunek wybuchowy w celu rozerwania wrednej bryły na pół i zmiany trajektorii jej lotu. Trzeba wysłać właśnie tę grupę – niemającą pojęcia o lotach w kosmos, bo zwykli astronauci sobie z tym nie poradzą. Widz musi łyknąć tę szytą nieco grubymi nićmi logikę, bo inaczej nie byłoby w ogóle filmu. Zespół Harry-ego przechodzi szybki (bardzo szybki, wszak trzeba ratować świat!) astronautyczny trening, tak żeby ludzie wiedzieli mniej więcej, z czym to się je i zaczyna się zabawa. W dwóch wahadłowcach – "Freedom" oraz "Independence" – "Wolność" i "Niepodległość" (jakżeby mogło być inaczej) nasi bohaterowie ruszają do akcji. Inteligentnie zrobione podniosłe sceny, dozowane z dyskretnie i w odpowiednich momentach, mogą się podobać i podnosić wartość każdej produkcji, ale w "Armageddonie" pokazano jak nie należy tego robić. Ilość nachalnego napuszenia jest wprost proporcjonalna do wielkości pędzącej w kierunku Ziemi asteroidy. Sekwencja po sekwencji "ujęcie po ujęciu – po prostu nie do wytrzymania! Zaserwowano nam również pokaz typowych, stuprocentowo hollywoodzkich "niemożliwości", które jednak udaje się wykonać. Proszę mnie dobrze zrozumieć – nic nie mam przeciwko "niemożliwościom" w kinie, ale w filmach poważnych (a do takich pretenduje omawiany "Armageddon") cień realizmu powinien zostać zachowany, bo w przeciwnym wypadku całość traci resztki wiarygodności. Mnie osobiście w niektórych momentach filmu, nie zdradzę jakich by nie psuć niespodzianki tym, którzy tego filmu nie widzieli, szczęka opadała, a wnętrzności targał pusty śmiech. Z psychologią wiodących postaci tez nie jest najlepiej – są schematyczne, mało prawdziwe, a końcowa przemiana Stampera wydaje mi się jakaś taka wymuszona, cukierkowa. Dość już nazrzędziłem, teraz przejdźmy do pozytywów. Największy nazywa się Lev Andropov, w którego zgrabnie wcielił się Peter Stormare (wcześniej wystąpił m.in. w filmach "Kod Merkury" i "Big Lebowski") – pozytywnie zakręcony rosyjski kosmonauta, który niejeden raz ratuje naszych bohaterów opresji. Dla tej właśnie postaci warto obejrzeć "Armageddon". Lev to indywiduum, jakich mało. Bohaterów filmowych takich jak on szybko się nie zapomina. Na pewno tez pochwalić trzeba też speców od efektów specjalnych – manewry wahadłowców w roju meteorytów robią duże wrażenie. Ponadto film, trzeba przyznać, że dość skutecznie, promowała piosenka zespołu "Aerosmith", która w mgnieniu oka stała się przebojem, co również należy zaliczyć w poczet plusów filmu Baya. Kończąc, trzeba przyznać, że jeśli widz ma ochotę obejrzeć coś lekkiego, prostego i nieprawdopodobnego, zgadzając się przy tym na typowe amerykańskie "kwiatki", do których twórcy zza Oceanu mają słabość to "Armageddonu" wcale nie ogląda się źle. Czas szybko płynie, a człowiek się nie stresuje. Jednak problem tkwi w tym, że tenże człowiek zgodnie z założeniami twórców filmu miał się trochę, postresować, gdyż "Armageddon" miał mocno podnosić adrenalinę. Tego zamysłu nie udało się zrealizować, stąd mój poniższy werdykt jest taki a nie inny.
★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire