Cztery wesela i pogrzeb (1994) online hd

cztery-wesela-i-pogrzeb-1994-online-hdNie od dziś wiadomo, że miłość niejedno ma imię. Dla każdego wygląda ona nieco inaczej, jej kształt jest bardzo indywidualny, każdy oczekuje czegoś innego. Pomimo tego są cechy, które objawiają się u każdego "chorego na miłość". Pewnie dlatego powstało tak wiele filmów, wierszy, książek i różnych innych kulturalnych materiałów traktujących właśnie o tej tematyce. Konwencji i pomysłów na ukazanie tego wzniosłego uczucia jest bardzo wiele: poetycko, dramatycznie, bardzo potocznie, nieszczęśliwie, przewidywalnie, z humorem… Właśnie na to ostatnie postawili twórcy znanej komedii romantycznej "Cztery wesela i pogrzeb". Na temat otrzymanego efektu można się spierać. Komedia romantyczna należy do gatunku filmów "łatwych, szybkich i przyjemnych", ale środkowe pojęcie zdecydowanie się mija z prawdą. Najczęściej są to filmy, które ogląda się raz, a potem odkłada na zakurzoną półkę, ponieważ często są mało ambitne, małostkowe, banalne i służą tylko by poprawić humor. "Cztery wesela i pogrzeb" jest jednak jednym z nielicznych wyjątków, który na tą mało chwalebną półkę nie powędrował. Fabuła filmu to historia snuta podczas czterech tytułowych wesel oraz pogrzebu. Główny bohater Charles (Hugh Grant) to roztrzepany amant, który nie potrafi długo wytrzymać w związku. Zakochuje się jednak w atrakcyjnej Amerykance Carrie (Andie MacDowell), o czym oczywiście uświadamia sobie, dopiero stojąc na ślubnym kobiercu z inną kobietą. Na drodze do szczęścia stało wiele przeszkód (m.in. luźne traktowanie związków obojga), ale prawdziwa miłość, jak to w komediach romantycznych bywa, wzięła górę. Film jest jednym z większych sukcesów reżysera Mike-a Newella. Twórca "Człowieka w żelaznej masce", "Donniego Brasco" potraktował miłość ironicznie i z przymrużeniem oka. W filmie pełno było różnych rodzajów humoru: słownego, sytuacyjnego – ze szczególnym nasileniem tego pierwszego. Przeważały zabawne momenty, aczkolwiek fabuła po drugim weselu zaczęła mnie już nieco nudzić. Ten typ filmów jest niezwykle przewidywalny, a że podczas oglądania nie miałam potrzeby na poprawienie sobie nastroju i uwierzenia w cudowną, zbawienną miłość film wydał mi się średnio fascynujący. Zastanawiam się nawet, czym zdobył sobie tak ogromną popularność. Myślę, że rozumiem sukces "Pretty woman" czy "Dziennika Bridget Jones", ale tutaj nie mogę odnaleźć "tego czegoś" co było obecne w filmach powyższych. Ot tak, prosta historia o pragnącej miłości, niezdecydowanej parze ludzi. Można by się zachwycać właśnie angielskim poczuciem humoru twórców (które bardzo lubię) oraz oryginalnym pomysłem na fabułę. Plusem jest też dobra obsada – w roli niesfornego Charlesa ogromnie podobał mi się Hugh Grant. Była to rola dla niego typowa, ale jeśli o mnie chodzi, może w podobnym charakterze grać zawsze. Trzeba przyznać także, że Andie MacDowell spisała się dobrze, jednak i tak rolą tą nie przekonała mnie do swojej osoby (za którą nie przepadam). Podobała mi się również muzyka – lekka i przyjemna dla ucha, pasująca do charakteru ekranizacji. Podsumowując, jeśli lubisz ambitniejsze komedie romantyczne zachowujące pewien inteligentny poziom – ponieważ jest sporo filmów, które tego poziomu nie osiągają – film ten na pewno przypadnie Ci do gustu i chętnie do niego wrócisz. Dla mnie była to miła historia o miłości, ale w sam raz na odłożenie na półkę po pierwszym seansie. Jest wiele ciekawszych, zabawniejszych i przemawiających do rozumu filmów, dlatego następnym razem wybiorę właśnie taki. Tak czy siak, "Cztery wesela i pogrzeb" jest już w kanonie klasyki filmowej, dlatego wręcz wypada zapoznać się z chociażby z jego fragmentami: jednym weselem i jednym przekleństwem, których tam wyjątkowo sporo. Asia Najbor
★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire