Kruk (1994) online hd

kruk-1994-online-hd“Kruk” Alexa Proyasa jest postrzegany jako jedno z najwybitniejszych dzieł spod znaku mroku i szeroko pojętego gotyku. Pamiętna śmierć na planie młodego, świetnie zapowiadającego się aktora, Brandona Lee w jakimś stopniu z pewnością także przyczyniła się do popularności i sposobu postrzegania tego filmu. Dziś pozostaje nam tylko gdybać, jak rozwinęłaby się jego kariera, jeśli na 8 dni przed zakończeniem zdjęć jeden z aktorów nie strzeliłby do niego z odbezpieczonej broni, nieświadomie doprowadzając przy tym do tragedii. Oprócz tego fatalnego zdarzenia, na planie miało miejsce jeszcze kilka, mniej bolesnych w skutkach wypadków. Klątwa? Zobaczmy jak to się ma do treści filmu… Rockman Eric Draven (Lee) żyje szczęśliwie wraz ze swoją ukochaną Schelly (Sofia Shinas). Pewnego dnia jednak do ich mieszkania wchodzą bandyci, którzy bez wahania popełniają zbrodnię zabijając chłopaka i jego dziewczynę, którą wcześniej brutalnie gwałcą. Mija rok. Z ziemi na pobliskim cmentarzu wyłania się ręka, po czym cała postać. To Eric dzięki tajemniczemu krukowi wstał z martwych, by rozprawić się po kolei z każdym przestępcą, który jest odpowiedzialny za jego tragedię. Sam opis wywołuje już dreszcze. Wskazana przeze mnie scena, powstania z grobu Erica, wśród mroku i przy akompaniamencie lejącego deszczu wywołuje ciarki na plecach, a to dopiero początek. Mroczny, przytłaczający klimat, towarzyszący nam od pierwszej do ostatniej sceny, został uzyskany dzięki znakomitej scenografii. Przedstawione miasto wzbudza prawdziwą odrazę. Nie ma w nim miejsca na słońce i życzliwych ludzi, a jest jedynie ciemność, krzyk niewinnych osób i nieprzestający padać, ulewny deszcz. Te elementy znakomicie oddają atmosferę tego miejsca. W dodatku nagle pojawia się w nim dusza(?), żywy trup(?) – Kruk. Z makijażem rodem z piekieł (scena, gdy go nakłada, a w tle słychać wspaniałą muzykę jest jedną z najlepszych, choć bądź co bądź już bez udziału Brandona) rozpoczyna swoją krucjatę, która- ku jeszcze większemu przerażeniu – sprawia mu prawdziwą przyjemność. W tym momencie popis aktorski rozpoczyna także wcielający się w niego syn króla kung fu. Jego wyraz twarzy wykrzywiony w iście diabelskim uśmiechu jest naprawdę straszny. Wykreowana przez Brandona postać to mściciel z krwi i kości, który wrócił z zaświatów tylko z myślą o zemście. W imię miłości. Miłości pięknej i prawdziwej, o czym możemy przekonać się, gdy wraca myślami do tych najszczęśliwszych chwil w jego krótkim życiu. Można zadać pytanie: kto go przysłał? Kto dał mu możliwość, by jeszcze raz stanął na nogi i wypełnił swą zemstę, będąc niewrażliwym na kule (cóż za paradoks) i nieludzko silnym? Otrzymujemy niejednoznaczną odpowiedź w postaci wielkiego czarnego kruka – łącznika pomiędzy światem żywych i umarłych. I znowu ten ptak, tak jak w „Omenie”, czy chociażby nieco nowszych „Posłańcach” staje się symbolem strachu i śmierci. Widocznie musi w nim być coś z samego Belzebuba. To niejedyne podobieństwo tej produkcji z innymi filmami. Pomalowana twarz Brandona Lee łudząco przypomina tę, którą ujrzeliśmy w „Mrocznym rycerzu”, gdy Heath Ledger wcielał się w Jokera. Co jeszcze ich łączy? Fakt, że byli młodymi, wspaniale zapowiadającymi się aktorami, którzy tymi rolami wspięli się wysoko, kto wie, czy nie na sam szczyt swych aktorskich umiejętności i nigdy nie będzie im już dane z niego zejść. Wszystko zweryfikowało życie.  Nie mam wątpliwości, że „Kruk”, który dziś ma status niemal arcydzieła w swym gatunku, gdyby nie doszło do tragedii, także by był tak postrzegany. Dlatego też jest to pozycja absolutnie obowiązkowa i niestety wyjątkowa.
★★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire