Munio: Strażnik Księżyca (2014) online pl HD

munio-straznik-ksiezyca„Munio: Strażnik księżyca” przenosi widzów do mitycznej krainy, w której zgodnie z pradawnymi wierzeniami słońcem i księżycem sterują specjalnie do tego powołani strażnicy; to wyłącznie dzięki ich pieczołowitej pracy ciała niebieskie pojawiają się i znikają na niebie z taką płynnością i w całkowitej harmonii. Gdyby coś kiedyś poszło nie tak, świat mógłby przestać istnieć. Wizja takiej katastrofy pojawia się, gdy na strażnika księżyca – z pozoru przypadkowo – wybrany zostanie nie szkolony do tego zadania Leeyoon (w polskiej wersji językowej – Leon), tylko zupełnie nieprzygotowany i – wydawać by się mogło – nieporadny Munio. Jak się jednak okazuje, to, co na początku wydawało się tylko niefortunnym zbiegiem okoliczności, od początku było częścią z góry ustalonego planu.     Francuska animacja Alexandrea Heboyana i Benoîta Philippona pełna jest magicznych wierzeń mających korzenie w kulturach z różnych części świata – jest tu wiara w przeznaczenie, opatrzność, intuicję, wybrańca losu, sprawczą moc snów i potężną siłę płynącą z pewności siebie. Świat przedstawiony w „Muniu” jest do tego bogaty w szczegóły i zachwycająco piękny! Mnóstwo w nim soczystych kolorów, wymyślnych, surrealistycznych stworzeń i hipnotyzujących, fluorescencyjnych dopełnień. Jakby tego było mało, animacja komputerowa – poziomem wykonania nieodbiegająca znacznie od dokonań najlepszych wytwórni na świecie – urozmaicona jest sekwencjami rysunkowymi. Wszystko to sprawia, że od ekranu nie da się oderwać wzroku. Szkoda więc, że to pozytywne wrażenia psują momentami zbyt nachalne inspiracje znanymi animacjami – można tu dostrzec nawiązania do wielu bajek Disneya i Pixara (strażnik słońca wzorowany na Herkulesie, podwodny stwór Fosfo łudząco podobny do świetlika z „Księżniczki i żaby” czy jeden z bohaterów kojarzący się z ludkami z krótkometrażówki „Noc i Dzień”), a także dzieł Miyazakiego (szczególnie „Ruchomego zamku Hauru”). Najbardziej niezrozumiałe jest jednak za bardzo oczywiste upodobnienie głównego bohatera do przedstawicieli ludu Navi z „Avatara” – chęć przypodobania się widzom zepsuła złudzenie oryginalności tej historii i sprawiła, że Munia po prostu nie da się traktować jako niezależnej postaci. Pojawia się także pytanie, czy pozostałe – wyglądające na oryginalne – pomysły twórców też nie zostały skądś zaczerpnięte.      Nawiązania do swoich ulubionych bajek młodsze dzieci – rzecz jasna – uznają za zaletę „Munia”. Podobnie jak sympatycznych bohaterów, reprezentujących wielokrotnie powielane w opowieściach dla dzieci postawy. Tytułowy Munio to taki cherlawy, mało męski Marty McFly, a skontrastowany z nim strażnik słońca Stalon przypomina typ Biffa Tannena, tylko znacznie milszego. To zresztą duży atut „Munia”, że jego wszyscy bohaterowie są w gruncie rzeczy pozytywnymi postaciami, nawet jeśli początkowo podejmowali niewłaściwe decyzje. Nie zdradzę też chyba za dużo, pisząc, że główny szwarccharakter nie zostaje pokonany przy użyciu siły, tylko sposobu – z maluchami pozostanie więc mądre przesłanie o konieczności wsłuchiwania się w innych i dawania im szansy na poprawę.  Jeszcze jedną wyraźną zaletą francuskiej animacji jest jej dziewczęca bohaterka – Glim. Ulepiona z wosku (co może być metaforą nie tylko kruchości i delikatności, ale także utrudniającej życie choroby) dziewczynka nie waha się, by wyruszyć na wyprawę z misją ratowania świata na równi z męskimi bohaterami obdarzonymi magicznymi mocami. Jest inteligentna, oczytana, odważna i niezależna, a jej udział w posłannictwie jest znaczący. Dla niektórych to pewnie niewiele, ale biorąc pod uwagę, jak mało w kinie dla dzieci pełnoprawnych i zasługujących na naśladowanie bohaterek, to może być ostateczny argument za tym, by wybrać się do tej cudownej krainy. 
★★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire