Nowy świat (2015) online pl HD

nowy-swiatTwórcy „Nowego świata” nie odkrywają Ameryki. Opowiadane przez nich historie o ciężkiej doli obcokrajowców, którzy postanowili związać swoje losy z Polską, nie wykraczają poza poziom gazetowej publicystyki. Wypada żałować, że młodzi reżyserzy mylą – jakże potrzebną w kontekście silnych emocji towarzyszących dyskusjom na temat emigrantów i uchodźców – subtelność ze zwyczajnym brakiem wyrazistości. Na domiar złego, „Nowy świat” powiela grzech główny wszystkich filmów nowelowych i drażni odbiorcę za sprawą wyjątkowo nierównego poziomu poszczególnych części. Olga Aksyonova   Georgij Leshchenko,  Karina Minaeva   Hassan Akkouch Demonstrowane przez niedoświadczonych, choć mających już na koncie cenione krótkie metraże twórców zagubienie da się pośrednio wytłumaczyć brakiem wartościowych wzorców. Zjawisko emigracji zaistniało dotychczas w polskim kinie głównie w kontekście dzieł zrealizowanych przez rodzimych reżyserów zmuszonych do wyjazdu za granicę. Niestety, żaden z autorów „Nowego świata” nie nawiązał choćby do poetyki „Lokatora”. W znakomitym filmie Romana Polańskiego zagraniczne pochodzenie bohatera posłużyło wyłącznie za zręczny pretekst do opowiedzenia uniwersalnej historii o grozie nierozerwalnie związanej z poczuciem obcości. Autorzy „Nowego świata” nie zdradzili także ambicji, by pójść bardziej współczesną ścieżką Jacquesa Audiarda. W nagrodzonych Złotą Palmą „Imigrantach” francuski reżyser udowodnił, że tematy z pierwszych stron gazet da się wpisać w atrakcyjną narrację właściwą kinu gatunkowemu. Kłopot „Nowego świata” polega głównie na tym, że przyjęta przez twórców poetyka oswajania nas z postacią Innego okazuje się przeciwskuteczna. Przedstawiane nam w kolejnych nowelach postacie nie są szczególnie barwne ani wyraziste. Wyłączną przyczyną, dla której w ogóle mielibyśmy zainteresować się ich losami, pozostaje egzotyczne pochodzenie. Tego rodzaju podejście świadczy w najlepszym razie o reżyserskiej nieporadności, a przy mniej życzliwej interpretacji mogłoby zostać odczytane wręcz jako próba szantażu emocjonalnego.   Olga Aksyonova,  Julian Świeżewski   Chwilami można odnieść wrażenie, że twórców poszczególnych nowel ogranicza – narzucony z góry – format zmuszający do zamknięcia się w około 30 minutach opowieści. Takie poczucie daje się we znaki choćby podczas oglądania otwierającej film „Żanny” Elżbiety Benkowskiej. Historia żony białoruskiego opozycjonisty, która – odseparowana od partnera – musi ułożyć sobie życie w nieprzyjaznej Warszawie, aż prosi się o pełniejszą charakterystykę bohaterów. W obecnym kształcie nowela Benkowskiej sprawia, niestety, wrażenie wyłącznie skleconego naprędce covera „Żywie Biełaruś” Krzysztofa Łukaszewicza. Świadomość narracyjnych ograniczeń zdaje się niszczyć potencjał także – najsłabszego w stawce – „Assama” Michała Wawrzeckiego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że reżyser, chcący w jak najkrótszym czasie sprowokować zaangażowanie odbiorcy, na siłę dokleja do fabuły wątek gejowski. Kwestia wykluczenia ze względu na seksualność powraca w „Wierze” Łukasza Ostalskiego. Historia opowiadająca o spotkaniu transseksualnej Ukrainki ze skłóconym z nią ojcem stanowi zdecydowanie najmocniejszy punkt „Nowego świata”. Reżyserowi udaje się w krótkim czasie zainscenizować wiarygodny psychologicznie konflikt angażujący jednostki wyznające zupełnie odmienne systemy wartości. Rosnąca z każdą chwilą temperatura relacji między bohaterami prowadzi nasze skojarzenia wręcz w kierunku greckiej tragedii.  Ze względu na nowelową strukturę i towarzyszący projektowi rozgłos, „Nowy świat” bywa zestawiany z pamiętną „Odą do radości”. Póki co porównanie to wydaje się formułowane nieco na wyrost, ale jeśli Ostalskiemu uda się utrzymać dotychczasową formę, może oznaczać to, że doczekaliśmy się talentu na miarę Jana Komasy.
★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire