Przyczajony tygrys, ukryty smok (2000) online hd

przyczajony-tygrys-ukryty-smok-2000-online-hdSzumi cicho malowniczy gaj bambusowy. Nagle z gęstwiny wypada młodziutka Chinka i pędzi po koronach drzew, odbijając się jedynie od listków i gałązek. Goniący ją mistrz walk wschodnich jednym susem pokonuje trzydziestometrową przestrzeń i przebiegając po tafli jeziora zastępuje uciekinierce drogę. Walczy z nią i wygrywa, ale dziewczyna ucieka. I tak wkoło Macieju! Nie, nie Macieju, tylko Li Mu Bai. Przyczajony tygrys, ukryty smok Anga Lee to baśń dla dużych dzieci – nawet dla bardzo dużych, o czym świadczy dziesięć nominacji do Oskara, zdobyte dwa Złote Globy (reżyseria i najlepszy film zagraniczny) oraz wiele innych nagród, a także rekordowa frekwencja w kinach. Rzeczywistość baśniowa nie sprowadza się tylko do umiejętności latania, chodzenia po wodzie, czy wbiegania na gładkie, pionowe ściany. Mamy tu również inne elementy – choćby wątek księżniczki (właściwie córki chińskiego dostojnika) uprowadzonej przez zbójnika i miłości rodzącej się między nimi. Głównymi bohaterami filmu są mistrzowie sztuk walki: legendarny Li Mu Bai oraz zakochana w nim skrycie Yu Shu Lien. Po długich medytacjach, sławny wojownik postanawia wycofać się z czynnego życia – ma dość przemocy i zabijania, zniechęcił go też fakt, że nie udało mu się pomścić swojego dawnego mistrza, zamordowanego przez wyjętą spod prawa Nefrytową Lisicę. Symbolem początku nowego życia ma być rozstanie z bronią – Li prosi Yu, by zawiozła jego miecz, zwany Zielonym Przeznaczeniem, do Pekinu i oddała w prezencie dostojnemu panu Te. W tym samym czasie do miasta przybywa także młoda arystokratka Jen, która zgodnie z wolą rodziców ma wyjść za mąż za miejscowego bogacza. Dwie kobiety zaprzyjaźniają się; Jen podziwia Yu za niezależność, zazdrości jej życia pełnego przygód. W nocy drogocenny miecz zostaje skradziony przez tajemniczą postać, która – wydaje się – umiejętnościami dorównuje największym mistrzom. Wszystkie ślady prowadzą do domu Jen, ale pan Te pragnie uniknąć skandalu. W misję odzyskania Zielonego Przeznaczenia musi zaangażować się sam Li Mu Bai – robi to tym chętniej, że w mieście widziano Nefrytową Lisicę. Jednocześnie z rozwojem akcji dojrzewa uczucie między dwójką głównych bohaterów. Czy jednak pokonają oni nieśmiałość i wyznają sobie uczucie? Zgodnie ze słowami scenarzysty, Jamesa Schamusa, Przyczajony tygrys&… to właściwie Rozważna i romantyczna z elementami wschodnich sztuk walki. Skąd to porównanie? Ano po prostu Ang Lee wyreżyserował, a Schamus wyprodukował Rozważną i Romantyczną – widać obu panom podobają się romansidła, więc postanowili jedno z nich umiejscowić też za Wielkim Murem, a twardych wojowników zmusić do czułych, maślanych spojrzeń. Warto polecić ten film zarówno miłośnikom oper mydlanych, jak i wielbicielom kina karate – choć ci ostatni mogą nieco się zawieść: tradycyjne mordobicie zostało zastąpione czymś w rodzaju tańca (choreografię walk opracował Yuen Wo Ping, który pracował wcześniej przy Pijanym mistrzu i Matrixie). Zdecydowanie zaś odradzam wycieczkę do kina realistom – Przyczajony tygrys… teoretycznie opowiada o taoizmie i pokonywaniu ograniczeń własnego ciała, co w praktyce przełożyło się na wymienione wcześniej nieprawdopodobne sztuczki, czyli bujanie aktorami na niewidocznych drutach. Moim zdaniem efekty te są trochę zbyt nachalne (bujać to my, a nie nas!); to tak, jakby akcję Piotrusia Pana umieścić w realnym świecie – niby można, ale wychodzi z tego bajka dla dzieci. Efekty specjalne sprzedają się najlepiej, kiedy zachowane zostają (choćby minimalne) pozory prawdopodobieństwa – moglibyśmy wówczas zachwycać się sprawnością i wolnością, jaką daje filozofia mistycznego (czy raczej mitycznego?) Wschodu. Zamiast tego dostajemy w Przyczajonym tygrysie… zestaw trzydziestometrowych skoków – tak jakby realizatorom nie chciało się bawić w subtelną grę ekranowych oszustw, tylko mówili wprost: Wiemy, że to niemożliwe, ale tak sobie wymyśliliśmy i basta! (chyba że to bujanie na linach ma być symbolem stanu uczuć bohaterów). Mimo wszystko film Anga Lee ma licznych zwolenników, gotowych wypróbować ciosy kung-fu na nieprzychylnym recenzencie, więc lepiej przestanę się czepiać. Jak wieść niesie, rzekł kiedyś Maklakiewicz do zalanego w trupa Himilsbacha: Jasiu! Ledwie się na nogach trzymasz. Co ty robisz?!. A Himilsbach na to: Wprowadzam w szarość życia element baśniowy!. Teraz pojawił się bezpieczniejszy sposób: wystarczy wybrać się na Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka – zdrowsze to i kac później nie męczy człowieka. Tyle, że nie takie przyjemne, jak zwykłe zalanie robaka.
★★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire