Przygody Finna (2013) online pl HD

przygody-finnaBoże Narodzenie za pasem. Jeśli jeszcze nie poczuliście świątecznej aury, możecie poszukać pomocy w kinie. Holenderskie „Przygody Finna” (zbieżność tytułu z książką Marka Twaina przypadkowa) to nieskomplikowana opowieść o trudnej rodzicielskiej miłości, kojącej sile sztuki oraz pojednaniu przy rozświetlonej choince. Trochę tu „Billyego Elliota”, słychać odgłosy „Tajemniczego ogrodu”. Brakuje tylko pierwiastka wynoszącego film Fransa Weisza ponad przeciętność. Mels van der Hoeven,  Jan Decleir Tytułowy bohater to małoletni wrażliwiec wychowywany przez owdowiałego ojca. Pewnego dnia wracając ze szkolnego meczu, chłopiec słyszy dźwięki skrzypiec dobiegające z podwórza opustoszałego domostwa. Wykonawcą melodii okazuje się tajemniczy starzec Luuk. Pod wpływem muzyki Finn oczyma wyobraźni zaczyna widzieć swoją matkę, która zmarła tuż po wydaniu go na świat. Wzruszone dziecko postanawia, że samo również nauczy się grać na skrzypcach. Genialny plan z niezrozumiałych powodów nie podoba się jednak rodzicowi, który zabrania chłopcu widywać się z Luukiem. „Przygody Finna” to kino pod każdym względem bezpieczne: formalnie przeźroczyste, z jednowymiarowymi bohaterami oraz fabułą prowadzoną od linijki. Oto podstawowy  problem dzieła Weisza: nie oferuje większych zaskoczeń, nie podejmuje nawet próby odświeżenia wysłużonej formuły słodko-gorzkiego kina familijnego.  Za dużo tu oczywistości i scenariuszowej łatwizny. Delikatny, zamknięty w sobie Finn obowiązkowo musi stać się workiem treningowym dla szkolnych łobuzów. Nauka gry na skrzypcach ogranicza się w zasadzie do tego, że w każdej kolejnej scenie bohater coraz mniej rani nasze uszy. Nawet muzyka, która  odgrywa w tej historii kluczową rolę, nie robi specjalnego wrażenia. Jest zbyt „płaska” i pozbawiona bożej iskry, by można było uwierzyć jej w magiczną siłę. Mels van der Hoeven Klasyk mawiał, że najbardziej lubi te piosenki, które już wcześniej słyszał. Część z widzów być może uzna więc sztampowość filmu za cnotę – w końcu nie zawsze wszystko trzeba na siłę poprawiać, zamiast zaufać sprawdzonej  recepturze. Myślę też, że wszystkim spodoba się odtwórca tytułowej roli, złotowłosy Mels van der Hoeven. Kilkuletni Holender łączy w sobie anielską niewinność z zadziornością i uporem. Jest dobrym duszkiem, któremu kibicuje się z całych sił. 
★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire