Ratchet i Clank (2016) online pl HD

ratchet-i-clankWyraziści bohaterowie, barwny świat, ciekawa historia – platformówka „Ratchet & Clank”, wydana prawie czternaście lat temu na PlayStation 2, to dziś żelazna klasyka gatunku. Nie do końca rozumiem jednak, dlaczego po tylu latach zdecydowano się odkopać tę grę i przerobić ją na pełnometrażowy film. Choć momentami naprawdę udane, ekranowe przygody „Ratcheta i Clanka” pozostają jedynie bladym cieniem swoich poprzedników.    Historia w większości pokrywa się z tym, co widzieliśmy w pierwszej części gry. Dorzucono prolog, w którym lepiej poznajemy głównych bohaterów oraz parę skrótów zagęszczających fabułę w kolejnych aktach. Nasi bohaterowie, dzielny lombaks Ratchet i wybrakowany robot Clank, trafiają na siebie zupełnie przypadkiem, jednak nie przeszkadza im to we wspólnym ratowaniu galaktyki – a wierzcie mi, jest przed czym. Niejaki prezes Drek, największa szumowina po naszej stronie Drogi Mlecznej, zbudował deplanetyzator, którym ma zamiar zniszczyć wszystkie planety w systemie zamieszkałym przez Ratcheta. Czoła stawić mogą mu jedynie dzielni Strażnicy Galaktyki – najlepsi z najlepszych wojaków, dowodzeni przez durnia jakich mało, Kapitana Qwarka. Powodzenia!  Opowiedziana historia jest spójna, znalazło się w niej miejsce na sensowny morał i parę efektownych scen. Niestety, całym wiadrem dziegciu okazuje się polska wersja językowa. Do samego dubbingu nie mam większych zastrzeżeń. Część aktorów, których usłyszymy, znamy z  odsłon gry wydanych na PlayStation 3. Łukasz Nowicki z powodzeniem odgrywa Kapitana Qwarka, Jerzy Kryszak w roli Clanka to klasa sama w sobie, podobnie jak Mirosław Wieprzewski, którego głosem przemawia Doktor Nefarious. Wielka szkoda, że w roli Ratcheta, rewelacyjnego Wojciecha Malajkata zastąpił Maciej Musiał – choć młody aktor wypadł poprawnie, to jednak brakuje w jego głosie luzu i zawadiackiej finezji.  Całą pracę świetnych aktorów kładzie jednak na kolana nieśmieszne i infantylne tłumaczenie. Dobre żarty można policzyć na palcach jednej ręki, większość dialogów zupełnie nie pasuje do charakterów postaci, a kolejnych fraz nie powstydziłby się Paulo Coehlo. Być może obniżenie poziomu humoru było celowym zabiegiem i miało przyciągnąć do filmu najniższą grupę wiekową, jednak siedzące na sali dzieciaki rzadko kiedy wybuchały śmiechem – a pamiętajmy, że bawi ich nawet puszczanie gazów. Jest to frapujące o tyle, że scenariusze obydwu tych produkcji wyszły spod pióra T.J. Fixmana, człowieka pracującego nad „Ratchetami” od prawie dziesięciu lat, a część scen została przeniesiona bez zmian z wielkiego ekranu do gry (w formie przerywników filmowych pomiędzy etapami) i przetłumaczona o wiele lepiej przez inne studio. Może więc w przyszłości (zbliża się film o innej ikonie Sony, Slyu Cooperze) warto powierzyć oba zadania jednemu zespołowi? Jeśli już dziś chcecie poznać historię dzielnego Lombaksa i niekumającego żartów robota Clanka, to sięgnijcie po odświeżoną, wydaną właśnie grę – będziecie bawić się dużo lepiej i poznacie kilka wątków, które scenarzyści filmu pominęli. Przeznaczeniem filmowego „Ratcheta i Clanka” jest raczej kino domowe. Mówiąc wprost: to zbyt fajna i efektowna animacja, by odbierać sobie przyjemność z seansu polską wersją językową.
★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire