Sara (1997) online hd

sara-1997-online-hd"Sara" to sensacyjne kino akcji o mafijnych porachunkach okraszone dość niekonwencjonalnym wątkiem romansowym. To raczej nietypowe połączenie jak na kinematografię polską. Reżyser, Maciej Ślesicki, podjął się więc trudnego zadania, które nie do końca udało mu się zrealizować. Film zdumiewa więc scenami pogoni, strzelanin, ucieczek itp., ale zawodzi, jeśli chodzi o psychologię bohaterów i wiarygodne dialogi. W rolach głównych występują: Agnieszka Włodarczyk jako tytułowa Sara (filmowy debiut 15-letniej aktorki), ale także aktorzy doświadczeni i obyci ze sceną: Bogusław Linda jako Leon, Cezary Pazura w roli swojego imiennika i Marek Perepeczko jako Józef – ojciec Sary. Historia przedstawia się następująco: Józef, szef mafijnej spółki poszukuje ochroniarza dla swojej 16-letniej córki. Zadania tego podejmuje się Leon – były komandos, który po rozpadzie małżeństwa popadł w alkoholizm i utracił sens życia. Początkowa wzajemna niechęć tych dwojga z czasem zamienia się w tolerancję, sympatię, fascynację, pożądanie, by ostatecznie przerodzić się w miłość. Jednak droga do wspólnego szczęścia Sary i Leona nie będzie usłana różami. Kontrowersyjnej zażyłości nie da się utrzymać długo w tajemnicy. Fabuła mogłaby więc wzruszać, bawić, przejmować – jednym słowem, robić na widzu wrażenie. Niestety, w moim przypadku obyło się niemal bez jakichkolwiek emocji.  Aktorskich braków Włodarczyk nie zdołała zrekompensować niestety ani jej doskonała figura, ani niewątpliwa uroda, które to zresztą zalety eksponowała w każdej niemal scenie. Aktorka gra drętwo i nieprzekonująco, górnolotne kwestie wypowiadane przez nią naiwnym, dziecięcym głosikiem brzmią wręcz śmiesznie. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że figuruje w filmie jedynie jako ozdoba, bo z pewnością nie wnosiła do niego żadnych emocji czy wrażeń. Bogusław Linda natomiast ponownie okazał się niezawodny, bez względu na to, czy odgrywał rolę twardego macho, nieustraszonego obrońcy, kochającego syna, czułego opiekuna czy namiętnego kochanka. Zaś Cezary Pazura co jakiś czas urozmaicał fabułę zabawnym gestem czy komentarzem. I to właśnie gra tych dwóch aktorów niejako „ratuje” produkcję. Schematyczna fabuła z tendencyjnymi zwrotami akcji nuży każdego, kto nie jest zwolennikiem scen, w których przelewają się litry krwi, a trupy padają jeden za drugim. Trudno pojąć również psychikę bohaterów. Sara to narzuca się kochankowi, który wyraźnie nie chce się z nią spotykać, to obraża się na cały świat i zachowuje jak rozkapryszona królewna,  by za chwilę być czuła, delikatna, wrażliwa, dziewczęca i niedoświadczona. Wahania jej nastrojów są całkiem niejasne, podobnie jak emocje, które kierują jej postępowaniem. Trudno uwierzyć też w prawdziwą miłość między bohaterami. Wizja trwałego, prawdziwego związku między mężczyzną 40-letnim i nastolatką i wspólne wychowywanie przez nich dziecka wydają się co najmniej nierealne. Mamy raczej do czynienia z baśniową historią niż prawdziwym życiem, o czym świadczą też niezliczone sytuacje, z których Leon – mimo mnóstwa ran, obrażeń, złamań – zawsze wychodził cało. Ojciec Sary także nie przejawiał konsekwencji w zachowaniu. Zaś scena, w której lekarz próbuje usunąć Sarze ciążę, to po prosu groteska. Końcowe wyznanie miłości mogłoby być romantyczne, gdyby nie jego przesłodzony, patetyczny, wydumany charakter. Muzyka pozostaje całkiem niezauważona z wyjątkiem sceny tanga, ale nawet tam, jest jedynie przyjemnym urozmaiceniem, a nie poruszającym tłem.  Po obejrzeniu filmu dochodzę więc do wniosku, że jego celem jest jedynie zabawienie widza, przekazanie mu kolejnej ładnej, przyjemnej, dobrze kończącej się bajki, która ma za zadanie udowodnić, że każdego, bez względu na wiek, charakter, pozycję społeczną i zawodową spotkać może prawdziwa, dozgonna miłość.
★★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire