Sekretne życie zwierzaków domowych (2016) online pl HD

sekretne-zycie-zwierzakow-domowychOdkąd producenci „Sekretnego życia…” wypuścili w świat pierwsze zwiastuny swojego filmu, stał się on jednym z najbardziej oczekiwanych obrazów tego roku. Twórcy z Universal Pictures obiecywali bowiem familijne kino z wyrazistymi bohaterami i mnóstwem dobrych dowcipów. Obietnica okazała się nieco na wyrost, bo „Sekretne życie zwierzaków domowych” to nie tylko fabularna kalka klasycznego „Toy Story”, ale też obraz naiwny i średnio dowcipny.  A przecież w historii opowiadanej przez Chrisa Renauda i Yarrowa Cheneya był niemały potencjał. Głównie za sprawą bohaterów – grupy zwierzaków odzwierciedlających wszelkie prawdy i mity dotyczące naszych domowych czworonogów. Jest wśród nich otyła kotka, która patrzy na świat z mieszaniną znużenia i nienawiści, jest zapatrzony w swą pańcię Max i szczebiotliwa Gidget sekretnie zakochaną w przystojniaku z naprzeciwka. I choć przyznać trzeba, że twórcy „Sekretnego życia…” z wdziękiem zarysowują tę futrzaną menażerię, ich film rozczarowuje fabularną wtórnością.  Renaud i Cheney przepisują bowiem historię z „Toy Story” i nawet nie próbują tchnąć w nią nowej energii. Sięgając do galerii zwierzęcych postaci, opowiadają historię dwóch samców, którzy walczą o serce i uwagę swej właścicielki, przy okazji wplątując się w poważne tarapaty. Historia stara jak hollywoodzkie bromance i sukcesy Pixara. Na tym inspiracje „Toy Story” wcale się nie kończą – oto w kolejnych sekwencjach grupa zwierzaków opuszcza bezpieczne mieszkanka, by ruszyć na ratunek dwóm zaginionym kolegom.  Twórcy „Sekretnego życia…” wierzą, że skoro publiczność zna tę historię, chętnie posłucha jej raz jeszcze, dlatego nie wkładają energii w zbudowanie psychologicznych portretów bohaterów. Nie dbają o to, czy zaprzyjaźnimy się z ich bohaterami i staniemy się wspólnikami ich sprawy. Zamiast tego, wrzucają sympatyczne zwierzaki w sam środek przygody pełnej pościgów, ucieczek i sytuacji bez wyjścia.  Filmem Renauda i Cheneya rządzi logika pinballu – kuleczki wprawione w ruch przez scenarzystów odbijają się od ścianek, trafiają na kolejne przeszkody, dzięki którym nabierają jeszcze większej prędkości… Dzieje się dużo, choć nie zawsze z sensem. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby tylko „Sekretne życie…” miało do opowiedzenia coś więcej niż tylko przygodową anegdotkę. Tymczasem przesłanie filmu o nowojorskich zwierzakach sprowadza się do sloganów o tym, że miłość przenosi góry, a przyjaciele są solą ziemi.  Bezrefleksyjność „Sekretnego życia…” razi tym bardziej, że w ostatnich latach popularne kinowe animacje bywały znakomitymi lekcjami wychowawczymi. „Wall-E” uczył o ekologii, „W głowie się nie mieści” opowiadało o skomplikowaniu ludzkich uczuć, „Sekrety morza” o oswajaniu żałoby, a „Zwierzogród” był mocniejszym ciosem na antyislamską retorykę prawicy niż „Spotkanie” Toma McCarthy’ego i „Syriana” Stephena Gaghana.  Na tym tle „Sekretne życie…” wydaje się niczym więcej jak tylko banalną przygodową historyjką, której naiwność nie zostaje nawet zrównoważona dowcipem.  A tego akurat mogliśmy się spodziewać, bo zarówno scenarzyści, jak i reżyserzy „Sekretnego życia…” to przecież twórcy świetnej serii o Minionkach, żółtych mikro-Faustach, które wiecznie zła pragną, ale wiecznie czynią dobro. W „Sekretnym życiu…” próżno szukać przewrotności i ambiwalencji, jaką prezentowały filmy o Minionkach. To raczej prosta historia o braterstwie broni i przyjaźni, familijny odpowiednik lekkostrawnej strzelanki, która życia nikomu nie zmieni, ale na półtorej godziny może zapewnić przyzwoitą rozrywkę. Trochę mało jak na jeden z najbardziej wyczekiwanych obrazów tego roku.  
★★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire