Skandalista Larry Flynt (1996) online hd

skandalista-larry-flynt-1996-online-hdLarry Flynt to człowiek-instytucja. Wydawca kontrowersyjnego magazynu "Hustler", który za swoją nieustępliwość i propagowane przez siebie treści zapłacił wyjątkowo wysoką cenę. Milos Forman, który swoim czujnym okiem "obserwatora z zewnątrz" wielokrotnie w swojej karierze przyglądał się Ameryce, w filmowej biografii Flynta sportretował przede wszystkim jako nieprzejednanego bojownika o wolność słowa. Pierwszą poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych przywołuje się tu równie często, jak poruszana jest kwestia pornografii. Czy rzeczona, mityczna wręcz wolność słowa obejmuje także prawo do rozpowszechniania treści obrazoburczych, budzących niesmak, urażających uczucia niektórych obywateli? Odpowiedź, jakiej udzielają na to pytanie Forman i jego bohater, wydaje się jednoznaczna. W "Skandaliście…" historię "Hustlera" poznajemy od podstaw, czyli od jego pierwszych, niepewnych jeszcze, kroków na rynku wydawniczym. Sama zawartość słynnego pisma nie jest tu jednak zbytnio roztrząsana. Fabuła prędko zmierza do meritum. A są nim liczne procesy, których głównym bohaterem był twórca gorszącej gazety "dla panów". Flynt jest butny, nieokrzesany, lubi pyskować. W swych potyczkach z konserwatywnie ukierunkowaną częścią Ameryki, obrywa więc co rusz po głowie. Sił jednak mu nie braknie, jako że doskonale wie, że walczy w słusznej sprawie… Owszem, Forman bardzo chętnie heroizuje swego bohatera, często nadając mu wręcz cech ostatniego sprawiedliwego. Trochę to przesada, w końcu mowa przede wszystkim o sprytnym biznesmenie, który na propagowaniu pornografii postanowił zbić fortunę. Portretowi Flynta (który sam pojawia się tu w drobnej rólce sędziego) z pewnością nie zaszkodziłoby nieco więcej rys, które nie odebrałyby mu sympatii ze strony widza. Jest to jednak jedyny zarzut, jaki potrafiłbym wysunąć wobec dzieła twórcy "Hair". Doskonale sprawdza się jako błyskotliwa satyra, pełna skrzących się dialogów i dobrego aktorstwa. To, co zbyt uładzone, uwiarygadnia za pomocą swojej roli Woody Harrelson, który brawurowo wciela się w tytułową postać. Jest po swojemu zadziorny i frywolny jednocześnie. "Samczy", ale z wyraźną dozą chłopięcej wrażliwości. Przyznać też trzeba, że nader zręcznie ze swojego zadania wywiązała się Courtney Love, której w udziale przypadła rola wieloletniej towarzyszki życia Flynta. Demokracja to prawo do mówienia tego, czego inni nie chcą usłyszeć – ten często przywoływany slogan spokojnie służyć może za motto "Skandalisty…". Forman jako przybysz zza żelaznej kurtyny doskonale wie, czym tak naprawdę jest cenzura i jakie pociąga za sobą konsekwencje. Czasem, by nam to uświadomić, potrzebni są ludzie tacy, jak Flynt właśnie. Gorszyciel i kozioł ofiarny w jednym. Ktoś, kto mimowolnie edukując przyjmie na siebie również ciężar bycia znienawidzonym. Atak pospolitego pornografa na tradycyjne wartości jest – o ironio! – jednocześnie ich obroną. Bo jeśli wolno nam bluźnić, to tym bardziej możemy się modlić.
★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire