To właśnie seks (2014) online hd

to-wlasnie-seks-2014-online-hd„Zdefiniuj, co jest „dziwaczne”…” – odpowiada wymijająco Paul, gdy kolega przepytuje go na okoliczność posiadania szczególnie oryginalnego fetyszu erotycznego. Paul zaprzecza, ale oczywiście ma swój mały, brudny sekrecik. Może wstydzi się go dlatego, że wydaje mu się on wyjątkowo brudny, a może dlatego, że jest nie dość brudny, by wytrzymać konkurencję z tymi naprawdę mocno pojechanymi – ciężko powiedzieć w czasach, gdy życie seksualne komplikują wymyślne fanaberie i powszechny pęd za spełnieniem. Większość bohaterów komedii Josha Lawsona ma jakiś fetysz, niespełnioną fantazję czy tłumioną potrzebę; coś, co nie pozwala im czuć się do końca szczęśliwymi w związku i robi z nich – we własnym mniemaniu – dziwaków. No właśnie – „zdefiniuj co jest „dziwaczne”…” – powtarza za swoim bohaterem reżyser, zaglądając za firanki i pod kołderki par mieszkających na australijskich przedmieściach. Pary te często funkcjonują niemal jak trójkąty, w których rolę tego trzeciego odgrywa właśnie „dziwactwo” jednego z partnerów.

Katalog nienormatywnych zachowań seksualnych jest tak długi i bogaty, że z łatwością można ułożyć z nich barwną mozaikę osobliwości, ale film nie jest pochodem dziwaków, licytujących się na ekstrawagancję. Nie próbuje zaimponować widzowi ilością ani horrendalnością erotycznych potrzeb. Lawson potrafi z wdziękiem eksploatować komiczny potencjał „dziwactw”, ale łączy to z delikatnością i empatią w stosunku do swoich bohaterów. Jego debiut to zgrabna komedia eksplorująca sferę ludzkich pragnień erotycznych i elastyczności związków – zarówno tych, w których potrzeba zostaje niewypowiedziana, jak i tych wyruszających w pogoń za satysfakcją. Nie jest bowiem tak, że bohaterom australijskiego filmu ręce krępuje wstyd i pruderia, a ogród rozkoszy otwiera się przed tymi, którzy odważą się sięgnąć po zakazany owoc. Czasem do szczęścia potrzeba po prostu odpowiedniego gadżetu i wyrozumiałego partnera. A czasem dopiero szczerość i chęć współpracy okazana przez kochanka pakuje związek w prawdziwe kłopoty. Może pragnienie to właśnie „ten trzeci”, byt osobny i egoistyczny, którego właściwą naturę definiuje właśnie to, co czyni go nieosiągalnym?

Lawson bardzo rozsądnie ogranicza się do wąskiego grona postaci i łączy je nicią fabuły tak oszczędną, że grzechem byłoby referować ją w recenzji. Film ma prostą formę ciągu rozpisanych na duety i tercety scenek, które można by zrealizować na scenie teatralnej. Dobrze funkcjonują one jako samodzielne numery komediowe, ale połączone są zgrabnie i dyskretnie, chociaż poszczególne segmenty nie zyskują dzięki swojemu sąsiedztwu jakiejś szczególnej siły rażenia. Całość ma oczywiście pozory kolejnej opowieści o przecinających się ludzkich ścieżkach, ale jest wolna od pretensji do wygłaszania jakichś górnolotnych, filozoficznych dyrdymałów. Trudno się dziwić, że polski dystrybutor próbuje sprzedać film jako krewniaka pewnej brytyjskiej komedii romantycznej, film jednak zasługuje na swój tytuł oryginalny, będący francuskim eufemizmem na określenie orgazmu. Debiutujący reżyser popisuje się świetnym wyczuciem obsceny – nie hamuje go pruderia, ale nie próbuje utopić widza w morzu dziecięco rozumianej niegrzeczności czy wulgarności. Bawi się wycenianiem seksualnej rozkoszy, kładąc na szali różne wartości i sprawdzając, ile jesteśmy gotowi za nią zapłacić, a jaka cena wyda nam się zbyt nieprzyzwoita. Umiejętnie eksploruje tę granicę przyzwoitości, którą równie dobrze wyznaczać mogą wymyślne majteczki co napawanie się czyimś cierpieniem.

You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire