Yona (2014) online pl HD

yona„Yona” to filmowa biografii Yony Wallach, izraelskiej poetki aktywnej od lat 60. do połowy 80. Zmarła na raka piersi w wieku 41 lat. Wallach była jedną z pierwszych znaczących poetek młodego, żydowskiego państwa. A przy tym biseksualistką, rockmanką, autorką wnoszącą do literatury doświadczenia kontrkultury, społecznego i obyczajowego buntu i psychodelii. Wydaje się więc idealną bohaterką dla kina. Jeśli jej postać nasuwa filmowo jakiś problem, to co najwyżej taki, że niesionych przez nią wątków może być za dużo jak na jeden film. Naomi Levov  W poświęconym poetce filmie Nira Bergmana tych wątków faktycznie jest sporo. Relacje bohaterki ze wspomnieniem zmarłego ojca, poległym w boju bohaterem wojny o niepodległość Izraela z 1948 roku. Próba wyrwania się z ubogiego, wiejskiego środowiska, gdzie nikt raczej nie czyta, a z pewnością nie pisuje wierszy. Motyw jedynej kobiety w męskim świecie literackim Tel Awiwu lat 60. Konflikty, walki o prestiż w polu literackim. Romanse z mężczyznami i kobietami. Eksperymenty z LSD. Odrzucenie przez krytykę. Nawracające fale depresji, kolejne terapie i pobyty w zakładzie zamkniętym. W końcu trudne relacje z matką, od której świata córka pragnie uciec, cały czas pragnąc przy tym jej miłości i uznania.  Naomi Levov,  Michael Moshonov  Film przyjmuje epizodyczną, luźną strukturę. Nie spaja jej wyrazisty, trójaktowy podział dramaturgiczny. Poszczególne, często dramatyczne wydarzenia z życia Yony (hospitalizacje, załamania, konflikty) nie stają się tu punktami węzłowymi klasycznej narracji. Całość ukazanych na ekranie zdarzeń zyskuje przez to zdystansowany, impresyjny charakter. „Yona” jest bowiem biografią anty-hollywoodzką, choć opowiada o bohaterce, z której życia bez problemu można by zrobić spektakularną, od razu wznoszącą się w sferę mitu opowieść nie robi tego – pokazuje poetkę w jej rutynie i zwyczajności. Naomi Levov,  Michael Moshonov,  Gefen Ganani  Co ma swoje zalety i wady. Zaletą jest ochrona, jaką taka konwencja zapewnia przed popadnięciem w sztampę filmowej opowieści o „większym niż życie”, przeklętym i wybranym przez los jednocześnie, umęczonym i błogosławionym twórczym geniuszu. Do niebezpieczeństw należy to, iż widzowie (zwłaszcza nieobeznani z poezją Wallach) mogą się od tej narracji łatwo odbić, zniechęć do niej, zastanawiając się, co ich właściwie wszystko to, co pokazuje się na ekranie może obchodzić. Ja sam w trakcie seansu walczyłem wielokrotnie z poczuciem nudy i zmęczenia. Dużą winę za te uczucia ponosi też źle obsadzona i nieprzekonująca odtwórczyni tytułowej roli, debiutantka Naomi Levov. Naomi Levov  Mam też wrażenie, że z wielu epizodów życia poetki nie wyciągnięto tkwiącego w nich dramatycznego i myślowego potencjału. Ani z wątku feministycznego, ani z niejednoznacznej seksualności Yony, ani z jej walkę o uznanie własnej poetyckiej dykcji – świadomie odrzucającej poetyckie struktury, nieskrępowanej w swojej ekspresji, wolnej. Filmowa Yona kilkakrotnie powtarza, że poezja jest sensem jej życia. Walczy z blokami pisarskimi, walczy o swoje pisanie z pogrążającą ją depresją. A jednak w filmie niczego innego poza oczywistościami na temat tego czym poezja właściwie jest nie usłyszymy.  Doceniam odwagę dystrybutora wprowadzający ten film do polskich kin, cieszę się, że mamy w nich tak bogatą ofertę, że jest w nich i miejsce na ostentacyjnie niespektakularny portret izraelskiej poetki sprzed pół wieku. Tym nie mniej, do efektu końcowego, jaki wyłania się z „Yony” przekonać mi się trudno.
★★★★

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

OceanFire